Open Finance

Catalyst rynkiem czterech branż

Wystarczy rzut oka na strukturę emitentów obligacji z rynku Catalyst, aby dostrzec które branże szczególnie upodobały sobie pozyskanie finansowania poprzez papiery dłużne. Przeważają banki, deweloperzy, a za nimi firmy faktoringowe i windykacyjne. Łącznie jest to 49 podmiotów z obligacjami na ponad 2,5 mld zł dostępnymi dla inwestorów indywidualnych. Firm produkcyjnych (poza deweloperami) jest ponad dwukrotnie mniej, a łączna wartość ich papierów nie przekracza 280 mln zł. Reprezentacja emitentów z branży usługowej jest jeszcze skromniejsza.
 
Najliczniejszy sektor wśród papierów notowanych na Catalyst stanowi bankowość – na emisję obligacji dostępnych dla inwestorów indywidualnych zdecydowało się 21 banków spółdzielczych i trzy komercyjne. Wartość nominalna ich papierów dostępnych dla inwestorów indywidualnych stanowi łącznie 1,05 mld zł (licząc z rynkiem hurtowym BondSpot byłaby to kwota ponad dwukrotnie wyższa). Jednak duża liczebność i wysoka wartość emisji nie idą w parze z zyskami, ponieważ banki dają zarobić średnio 8,16 proc. w bieżącym okresie odsetkowym (8,24 proc. banki spółdzielcze i 7,64 proc. banki komercyjne). To o ponad 2 pkt proc. mniej od rynkowej średniej. W zamian inwestorzy mogą liczyć na znacznie dłuższy okres do wykupu niż w przypadku pozostałych branż.
 
Znacznie więcej niż banki płacą deweloperzy – 10,48 proc., to tyle co średnia wśród dostępnych dla inwestorów indywidualnych papierów (z wykluczeniem BGK i EBI). Łączna wartość ich długu na Catalyst to blisko 819 mln zł, a przeciętny czas do jego wykupu to niewiele ponad 18 miesięcy.
 
Jeszcze więcej płacą firmy faktoringowe i windykacyjne (zostały ujęte razem, ponieważ kilka z nich działa jednocześnie w obu obszarach). Średnio dają one zarobić inwestorom 10,98 proc., czyli o 0,5 pkt proc. więcej od deweloperów i średniej rynkowej. Ich papiery mają nieznacznie krótszy czas do wykupu od deweloperów.
 
Główne branże na detalicznej części rynku Catalyst
Branża
Bankowość spółdzielcza
Bankowość komercyjna
Deweloperzy
Faktoring i windykaca
Wszystkie spółki \
z detalicznej części Catalyst
Liczba emitentów
21
3
13
12
90
Liczba notowanych emisji
25
4
38
46
167
Łączna wartość nominalna notowanych papierów (mln zł)
382 585
669 083
818 993
672 613
3 581 940
Śr. wartość emisji (mln zł)
15 303
167 271
21 552
14 622
21 449
Śr. oproc.
8,24%
7,64%
10,48%
10,98%
10,48%
Śr. czas do wykupu (lata)
9,29
4,95
1,54
1,45
2,74
Źródło: Open Finance na podst. danych gpwcatalyst.pl
 
Dominacja czterech branż na Catalyst, mimo że wyraźna, to w każdym przypadku spowodowana jest innymi czynnikami. Banki emitują dług chcąc wzmocnić kapitały i podnieść współczynniki wypłacalności. Deweloperzy chętnie korzystają z obligacji, ponieważ duże znaczenie ma dla nich elastyczność finansowania, która jest nie bez znaczenia podczas wieloetapowego procesu inwestycyjnego i zwykle trwającej długo sprzedaży mieszkań. Z kolei windykatorzy – szczególnie ci bez ugruntowanej pozycji na rynku – mają niejednokrotnie kłopoty z dostępem do kredytów w bankach. Firmy te często kupują portfele wierzytelności od instytucji finansowych, które z kolei niechętnie finansują coś co już raz spisały na straty.
 
Pozostałe branże na warszawskim rynku długu są znacznie mniej liczebne. Można się doszukać jeszcze co najwyżej czterech producentów artykułów spożywczych. Reszta spółek (np. fundusze inwestycyjne, producenci materiałów budowlanych, odnawialne źródła energii, transport, pożyczki pozabankowe) to zwykle nie więcej niż 2-3 podmioty z jednego sektora. Na dodatek, łatwiej nawet znaleźć producenta łodzi czy filmów niż podmiot z branży informatycznej.
 
Układ emitentów w tabeli notowanych papierów jasno pokazuje, że na emisję obligacji (poza bankami) często decydują się firmy, które znajdują się w nietypowym położeniu – takie, które chcą maksymalnie odroczyć spłatę pożyczonego kapitału, potrzebują finansowania dla skomplikowanego procesu inwestycyjnego lub zwyczajnie mają trudności z uzyskaniem kredytu bankowego.
 
 
Michał Sadrak, Open Finance

Warszawski rynek papierów dłużnych został zdominowany przez banki, deweloperów, faktorów oraz windykatorów. Wartość ich obligacji stanowi ponad 70 proc. papierów dostępnych dla inwestorów indywidualnych na Catalyst.

Michał Sadrak z zespołu Open Finance

piątek, Maj 4th, 2012 Open Finance Brak komentarzy

Coraz trudniej o kredyt hipoteczny

Obliczany każdego miesiąca przez Open Finance i TVN CNBC Indeks Dostępności Kredytowej (IDK), który obrazuje sytuację na rynku kredytów hipotecznych w złotych, wzrósł wprawdzie w kwietniu o 3,48 pkt (3,09 proc.) do poziomu 115,83 pkt, ale jeśli porównamy go do poziomu z ubiegłego roku, okaże się, że rok do roku IDK spadł o 2,76 pkt (2,33 proc.). To drugi przypadek od czerwca 2009 roku, kiedy wskaźnik został utworzony, by rok do roku zanotowano spadek.
 
Także odczyt z marca 2012 roku był niższy od analogicznego rok wcześniej. Wówczas różnica wynosiła 1,1 proc., teraz wzrosła do 2,33 proc. Największy wpływ na zmianę indeksu miał spadek zdolności kredytowej. Jeszcze rok temu, rodzina 2+1, zarabiająca dokładnie dwukrotność średniej krajowej pensji, mogła liczyć na kredyt w wysokości 480 tys. zł. Aktualnie średnia zdolność spadła do 434 tys. zł. Warto przy tym zaznaczyć, że owa zmiana nie jest związana ze spadkiem zarobków Polaków. W ciągu roku średnia pensja wzrosła bowiem o 3,8 proc.
 
Zmiana Indeksu Dostępności Kredytowej w ujęciu rocznym
Źródło: Open Finance.
 
Spowolnienie indeksu jest z jednej strony efektem sytuacji w globalnej gospodarce (banki bojąc się kryzysu nie chcą zbyt lekką ręką udzielać kredytów), a z drugiej działań Komisji Nadzoru Finansowego – na przełomie roku w życie weszła druga część nowej rekomendacji S, która ogranicza zdolność kredytową osób chcących zadłużyć się na więcej niż 25 lat.
 
Na przełomie lat 2010-2011 IDK rósł w skali roku o ponad 10 proc., przez kolejnych kilka miesięcy wzrost wynosił 7-9 proc., aż w połowie roku dynamika zaczęła spadać i jesienią nie przekraczała już 5 proc. Zimą roczny wzrost wskaźnika wahał się w przedziale 1-2 proc., by w końcu wraz z nadejściem wiosny zamienić się w spadek.
 
Indeks Dostępności Kredytowej Open Finance i TVN CNBC
Źródło: Open Finance.
 
IDK wyliczany jest na podstawie trzech parametrów rynkowych: średniej marży, maksymalnego możliwego LtV oraz zdolności kredytowej. Najbardziej w ostatnim czasie zmienia się zdolność kredytowa klientów, pozostałe parametry wpływające na IDK zmieniają się wolniej, w kwietniu średnia marża wzrosła o 0,03 pkt proc., do 1,37, a uśrednione maksymalne możliwe LtV pozostaje na niezmienionym poziomie od listopada 2011 roku i wynosi 101,82 proc.
 
Indeks Dostępności Kredytowej powstaje na podstawie uśrednionych ofert 11 banków z rynkowej czołówki pod względem sprzedaży kredytów. Na indeks nie wpływają oferty instytucji sprzedających niewielką liczbę kredytów, ale jeśli chodzi o parametry, znacznie odbiegające od rynkowych średnich. Na comiesięczny wynik indeksu wpływają trzy parametry: maksymalne możliwe LtV (stosunek kwoty kredytu do wartości zabezpieczającej go nieruchomości), bankowa marża oraz maksymalna zdolność kredytowa wyliczona dla rodziny zarabiającej dwukrotność średniej krajowej, podawanej co miesiąc przez Główny Urząd Statystyczny. IDK uwzględnia zatem zarówno podejście banków (maksymalne LtV i marża), jak i zmianę zarobków Polaków.
 
 
Marcin Krasoń, Open Finance

Choć Indeks Dostępności Kredytowej jest na poziomie wyższym niż miesiąc temu, powodów do radości nie ma, bo rok do roku indeks spada, i to sporo.

Marcin Krasoń z zespołu Open Finance

środa, Maj 2nd, 2012 Open Finance Brak komentarzy

WIG lepszy od Dow Jonesa, czyli indeksowy galimatias

Wiedza na temat podobieństw i różnic w zachowaniu indeksów na wielu giełdach świata ma walor nie tylko zaspakajania ciekawości, ale bywa użyteczna zarówno do analizy tego, co dzieje się na rynkach, jak i do konstruowania zdywersyfikowanego portfela. Do ich śledzenia nie jest konieczne stosowanie skomplikowanych wskaźników statystycznych. Często wystarczające są o wiele prostsze metody. I w jednym i drugim przypadku, oceny zmieniają się w zależności od przyjętych ram czasowych oraz punktów widzenia.
 
Bardzo interesujące są obserwacje zmian indeksów w średnim horyzoncie, obejmującym ostatnią falę wzrostów, rozpoczętą na większości rynków w marcu 2009 roku. Objęliśmy nimi 40 najczęściej śledzonych przez inwestorów giełd światowych. Następnie podzieliliśmy je na cztery grupy, stosując kryterium podobieństwa stóp zwrotu.
 
Klasyfikacja indeksów giełdowych pod względem stóp zwrotu od marca 2009 roku
powyżej 110 proc.
90-110 proc.
60-90 proc.
15-60 proc.
Indonezja
Wlk. Brytania
Malezja
Holandia
Filipiny
USA S&P500
Niemcy
Belgia
Tajlandia
Singapur
Węgry
Nowa Zelandia
Rumunia
Chile
Hong Kong
Australia
Turcja
mWIG40
Chiny (SBS)
Finlandia
Argentyna
Korea
Warszawa WIG20
Japonia
USA Nasdaq
WIG
Brazylia
Rosja
Estonia
USA Dow Jones
Tajwan
Chiny (SSC)
Meksyk
Norwegia
sWIG80
Francja
Indie
Łotwa
Kanada
Bułgaria
Źródło: obliczenia własne.
 
W pierwszej dziesiątce indeksów, które od dna bessy z lat 2008-2009 zyskały najwięcej, mamy niemal identyczną reprezentację giełd z trzech kontynentów. W jej skład wchodzi czterech reprezentantów Azji, trzech „Europejczyków” oraz trzy indeksy amerykańskie. Drugą, jeszcze bardziej widoczną cechą wspólną w tej grupie jest to, że składa się ona niemal wyłącznie z przedstawicieli rynków rozwijających się. Jedynym wyjątkiem jest obecność w tym gronie amerykańskiego indeksu spółek technologicznych Nasdaq. Ten fakt nie budzi jednak wielkiego zdziwienia. Podobieństwo wskaźników obrazujących koniunkturę na rynku dynamicznie rozwijających się spółek nowych technologii i szybko rosnących gospodarek wschodzących może być uznane za zupełnie naturalne.
 
Naszym inwestorom analiza składu pierwszej dziesiątki wskazuje na utrzymującą się od dłuższego czasu atrakcyjność nieco niedocenianych rynków naszego regionu, czyli Rumunii i Turcji. Mamy do nich dostęp za pośrednictwem funduszy inwestycyjnych. Tego samego nie można powiedzieć o równie interesującym rynku estońskim.
 
Znacznie większy galimatias panuje w kolejnych segmentach naszego zastawienia. W jego drugiej dziesiątce główne indeksy Wall Street i londyńskiego Citi sąsiadują z dwoma wskaźnikami warszawskimi, stawkę uzupełniają dwa azjatyckie tygrysy, przedstawiciel Ameryki Południowej oraz Łotwa i Norwegia.
 
Sąsiedztwo S&P500 i Dow Jonesa z brytyjskim FTSE, mimo powszechnie znanych różnic w sytuacji gospodarczej między USA a Europą, bardzo łatwo uzasadnić. W obu tych krajach prowadzona jest wyjątkowo luźna polityka pieniężna, oparta nie tylko na niskich stopach procentowych, ale i na dodruku pieniądza. Co w tym gronie jednak robią WIG i mWIG40, znajdujące się na pozycjach wyższych niż Dow Jones, skoro drukarnie NBP są od dawna nieczynne, a RPP zastanawia się nad podwyżkami stóp procentowych? Prawdopodobnie korzystają bardziej ze statusu rynku wschodzącego, niż opinii o zielonej wyspie.
 
Jeszcze większego dysonansu poznawczego można doznać analizując skład trzeciej dziesiątki. Tu WIG20 i sWIG80 sąsiadują ze wskaźnikami z Frankfurtu, Kuala Lumpur, Budapesztu, Buenos Aires, Hong Kongu i Tajwanu oraz Ottawy. Tu już żadnych prawidłowości doszukać się nie sposób.
 
Mimo równie dużej różnorodności, większa spójność pojawia się w ostatniej dziesiątce indeksów. Mamy w niej z jednej strony Holandię, Belgię i Francję, z drugiej Rosję Bułgarię i Finlandię oraz Chiny, Japonię, Australię i Nową Zelandię. Oprócz kryterium geograficznego (Francja na czele marginalnych giełd europejskich, pierwsza liga azjatycka, Australia i Nowa Zelandia), widoczne są tu także logiczne związki o charakterze makroekonomicznym. Francja, Belgia i Holandia cierpią solidarnie z powodu europejskich kłopotów. Spowolnienie chińskiej gospodarki współgra ze słabą kondycją giełd krajów, których ekonomia koncentruje się na surowcach, czyli Rosji i Australii.
 
W analizie całej czterdziestki indeksów, warto zwrócić uwagę na co najmniej dwa charakterystyczne zjawiska. Po pierwsze widoczne jest ogromne zróżnicowanie w ramach bardzo modnej grupy rynków określanych skrótem BRIC. Tylko Indie plasują się w pierwszej dziesiątce giełd przodujących pod względem stopy zwrotu. Brazylia mieści się w trzeciej, a Rosja i Chiny zamykają stawkę z bardzo skromnymi efektami. Po drugie, narzekania na słabość warszawskiego parkietu, uzasadnione w krótszym, kilkumiesięcznym horyzoncie, nie mają racji bytu w nieco dłuższej perspektywie.
 
 
Roman Przasnyski, Open Finance

Obserwacja zmian indeksów giełdowych ujawnia nie tylko racjonalnie uzasadnione podobieństwa i różnice, ale i zbieżności wyglądające na przypadkowe lub odbiegające od potocznych opinii. Analiza tych związków bywa bardzo użyteczna.

Roman Przasnyski z zespołu Open Finance

środa, Maj 2nd, 2012 Open Finance Brak komentarzy

Już ponad 10 milionów kart zbliżeniowych

Na koniec pierwszego kwartału br. banki komercyjne wydały łącznie 10,35 mln nośników do płatności bezstykowych – wynika z szacunków Open Finance. To o 1,39 mln (15,6 proc.) więcej niż na koniec 2011 roku. Blisko 90 proc. stanowią karty debetowe i przedpłacone, ponad 9,5 proc. to karty kredytowe. Reszta (ok. 78 tys.) to nośniki, które występują w niestandardowej formie. Mogą to być naklejki, breloki lub zegarki – w zależności od banku pełnią one funkcję karty debetowej, przedpłaconej lub kredytowej.
 
Wraz ze wzrostem liczby kart zbliżeniowych systematycznie spada udział największych instytucji na rynku. Pierwsza piątka banków pod względem liczby wydanych plastików na koniec pierwszego kwartału br. odpowiadała za 77,3 proc. segmentu płatności bezstykowych. To o 4,4 pkt proc. mniej niż trzy miesiące wcześniej. W kolejnych kwartałach, gdy rynek wciąż będzie nasycał się kartami zbliżeniowymi, pozycja największych instytucji będzie maleć.
 
Aktualnie na ok. 60 proc. kart widnieje logo organizacji Visa, w której technologia płatności zbliżeniowych występuje pod nazwą payWave. Pozostałe nośniki zostały wydane przez organizację MasterCard (technologia PayPass), które w odróżnieniu od kart Visy mogą również przybierać postać rozmaitych gadżetów, zamiast typowego prostokątnego kawałka plastiku. Jest to możliwe, ponieważ dla transakcji powyżej 50 zł MasterCard nie wymaga – w przeciwieństwie do Visy – umieszczenia karty w terminalu. Wystarczy zbliżenie nośnika i potwierdzenie transakcji kodem PIN.
 
Wraz ze wzrostem liczby kart zbliżeniowych przybywa również punktów handlowo-usługowych, które akceptują tego typu płatności – według danych organizacji Visa jest ich już prawie 60 tys. W marcu br. do programu przystąpiły między innymi dwie duże sieci super- i hipermarketów – Auchan oraz Carrefour.
 
Stale rosnąca liczba nośników służących do transakcji zbliżeniowych bynajmniej nie oznacza, że Polacy pokochali tego typu płatności. Niezależnie od nastawienia konsumentów banki przyjęły tę technologię za standard (tak, jak kiedyś wprowadzano chipy do kart płatniczych) i w większości wydają tylko karty zbliżeniowe. Konserwatywni klienci, którzy z różnych względów – najczęściej chodzi o bezpieczeństwo – nie chcą korzystać z płatności bezdotykowych, zwykle nie mają możliwości zamówienia w banku zwykłej karty (bez płatności zbliżeniowych), dezaktywacji funkcji transakcji bezstykowych czy chociażby zmniejszenia limitu (nawet do zera) dla tego rodzaju operacji.
 
W odpowiedzi na obawy klientów z pomocą chętnie przychodzą natomiast niebankowi dostawcy różnego rodzaju zabezpieczających etui przeznaczonych do kart zbliżeniowych, które mają gwarantować ochronę przed nieautoryzowanymi transakcjami i przechwyceniem danych. I choć oficjalnie nie odnotowano w Polsce kradzieży informacji zawartych na nośnikach bezstykowych, to obawy o bezpieczeństwo pieniędzy wśród klientów wciąż pozostają. Do tego stopnia, że niekiedy dochodzi nawet do próby zniszczenia układu odpowiedzialnego za płatności zbliżeniowe na karcie. Serwis internetowy niebezpiecznik.pl właścicielom kart bezstykowych, którzy chcą się ustrzec sklonowania danych, radzi aby owinąć kartę folią aluminiową, naciąć w odpowiednim miejscu, a nawet włożyć na trzy sekundy do kuchenki mikrofalowej. Należy jednak mieć na uwadze, że dwie ostatnie metody nie tylko mogą pozbawić nośnik funkcji płatności zbliżeniowych, ale także mogą go trwale uszkodzić, co całkowicie uniemożliwi korzystanie z karty – nawet w tradycyjny sposób.
 
 
Michał Sadrak, Open Finance

Blisko co trzecia karta na rynku jest już wyposażona w funkcję płatności zbliżeniowych. Pomimo nieustającej dyskusji nad ich bezpieczeństwem, banki nie zwalniają z ich wydawaniem.

Michał Sadrak z zespołu Open Finance

sobota, Kwiecień 28th, 2012 Open Finance Brak komentarzy

Hipoteki: banki zadowolą się niższą pensją klientów

Zmieniając kryteria kredytowe banki najwyraźniej przeszarżowały. Część z nich właśnie wycofuje się z wyśrubowanych oczekiwań. Jak wynika z danych zebranych przez Open Finance 7 z 21 analizowanych instytucji zdecydowało się na obniżenie minimalnych wymagań finansowych wobec klientów.
 
Niższy próg dochodowy wystarczy obecnie klientom m.in. Getin Noble Banku, Euro Banku i Polbanku. Minimalny dochód 3-osobowej rodziny, w której pracuje dwoje z małżonków i chcą pożyczyć na 25 lat, 270 tys. zł na mieszkanie za 300 tys. zł, w Getin Noble Banku spadł o ponad 150 zł do 3644 zł. W Euro Banku oczekiwania obniżyły się o 100 zł do 3850 zł, a w Polbanku z 4650 zł do 4410 zł. Nieznacznie spuścił z tonu także Pekao i zmniejszył wymagania z 3450 do 3400 zł. Na wręcz rewolucyjne zmiany zdecydowały się mBank i MultiBank. Prezentowanej przez nas rodzinie w obu instytucjach wystarczy dziś 4100 zł, wcześniej klienci mBanku i MultiBanku musieli zarabiać na rękę grubo ponad 5 tys. zł. Nieco mniej wymagający zrobił się także Citi Handlowy. Bank wprawdzie nadal nie daje taryfy ulgowej zabiegającym o kredyt na ponad 80 proc. wartości nieruchomości i chce zobaczyć w ich portfelu minimum 6 tys. zł, ale już dla osób z 20-proc. wkładem własnym stał się bardziej wyrozumiały. Zadowoli go, jeśli rodzina z naszego przykładu starając się o kredyt zarabia 3916 zł, a jeszcze w styczniu liczył na prawie 4,4 tys. zł.
 
Minimalne wymagane dochody, aby otrzymać 270 tys. zł kredytu w PLN na mieszkanie za 300 tys. zł, przy założeniu, że klienci – 3-osobowa rodzina, nie mają innych obciążeń kredytowych
Bank
Kredyt na 30 lat, październik 2011 r.
Kredyt na 25 lat, styczeń 2012 r.
Kredyt na 25 lat, kwiecień 2012 r.
Zmiana proc. od stycznia do kwietnia (proc.)
Pocztowy
3 061
3 109
3 085
-0,8
Kredyt Bank
3 555
3 179
3 162
-0,5
Pekao
3 300
3 450
3 400
-1,4
Alior Bank
3 040
3 500
3 500
0,0
Getin Noble Bank
3 549
3 803
3 644
-4,2
Millennium
3 543
3 706
3 697
-0,2
ING Bank Śląski
3 430
3 803
3 790
-0,3
Euro Bank
3 450
3 950
3 850
-2,5
BGŻ
4 500
4 560
3 880
-14,9
BOŚ
3 960
3 960
3 960
0,0
BNP Paribas
3 996
4 000
4 026
0,7
MultiBank
4 000
5 860
4 100
-30,0
mBank
4 000
5 860
4 100
-30,0
BPS
bd
3 750
4 120
9,9
Nordea Bank
4 490
4 085
4 130
1,1
PKO BP
3 810
4 080
4 170
2,2
Raiffeisen
3 000
4235, jeden z małżonków musi zarabiać min. 3 tys.
4235, jeden z małżonków musi zarabiać min. 3 tys.
0,0
BZ WBK
4 000
4 400
4 380
-0,5
Deutsche Bank PBC
4 300
4 400
4 400
0,0
Polbank EFG
bd
4 650
4 410
-5,2
Citi Handlowy
4366 do 80% LtV/ pow.80% LtV min. 6000
4366 do 80% LtV/ pow.80% LtV min. 6000
3916 do 80% LtV/ pow.80% LtV min. 6000
0,0
Średnia
3 841
4 207
3 999
-4,9
Źródło: Open Finance, banki.
 
BGŻ wystarczy niższa pensja niż w zeszłym roku
Szansę na kredyt mniej zarabiającym zdecydował się dać również Bank BGŻ. Jego wymagania spadły od początku roku o 15 proc. z 4500 zł do 3880 zł. I są dziś niższe niż jesienią zeszłego roku, gdy jeszcze nie obowiązywała nowelizacja Rekomendacji S, mówiąca, że zdolność kredytową klienta należy liczyć maksymalnie na okres 25 lat. Kierunek w jakim poszedł BGŻ nie jest jednak powszechny. Niższe wymagania niż w zeszłym roku, mają  jeszcze jedynie Kredyt Bank, oraz Nordea. Do oczekiwań sprzed nowelizacji Rekomendacji S zbliżył się Bank Pocztowy. Na podobnym poziomie jak w zeszłym roku progi dochodowe mają też ustawione BOŚ i BNP Paribas, należy jednak zaznaczyć, że nie należą do najniższych. Takie podobieństwa wymogów z zeszłego roku oznaczają jednak ustępstwa ze strony banków, bo wówczas spłata prezentowanych w ankietach kredytów kalkulowana była na 30, a nie na 25 lat. Zdecydowana większość banków poprzeczkę dochodową trzyma dziś jednak wyżej niż w październiku 2011 roku.
 
Nie wszędzie jednak doszło wiosną do zmian na korzyść klienta. W Banku BPS próg dochodowy dla zainteresowanych kredytami mieszkaniowymi poszedł w górę o 10 proc. do 4120 zł.
 
Progi w górę w PKO BP i BPS
Nie wszędzie jednak doszło wiosną do zmian na korzyść klienta. PKO BP choć już wcześniej nie miał niskich wymagań, to obecnie zwiększył je jeszcze o 90 zł do 4170 zł. Z kolei w Banku BPS próg dochodowy dla zainteresowanych kredytami mieszkaniowymi poszedł w górę aż o 10 proc. do 4120 zł.
 
Najniższa bariera wejścia w Pocztowym i Kredyt Banku
Na czele banków najbardziej dostępnych dla klientów, jeśli chodzi o kryterium dochodowe, podobnie jak w styczniu, znajduje się Bank Pocztowy. Jego wymagania wobec opisywanej przez nas rodziny to 3085 zł. Na drugiej pozycji znalazł się Kredyt Bank z kwotą – 3162 zł. Kolejne instytucje sporo już odstają od czołówki. Do pierwszej piątki wszedł też Pekao – 3400 zł, Alior – 3500 zł i Getin Noble Bank – 3644 zł.
 
Chętni na euro znów mają trudniej
Pozostająca już na marginesie rynku, oferta kredytów w euro nie idzie w tym samym kierunku co kredyty złotowe. Tu średnia oczekiwanych dochodów w bankach, które jeszcze są gotowe sprzedać taki kredyt osobom zarabiającym w złotych, wzrosła z 6941 zł do 7086 zł.
 
Min. wymagane dochody netto wobec 3-osobowej rodziny, która nie ma innych obciążeń kredytowych, zarabia w złotych i chce pożyczyć 270 tys. zł w EUR na mieszkanie za 300 tys. zł
Bank
Kredyt na 30 lat, październik 2011 r.
Kredyt na 25 lat, styczeń 2012 r.
Kredyt na 25 lat, kwiecień 2012 r.
Zmiana proc. od stycznia do kwietnia
Raiffeisen Bank
3 000
6 000
5 330
-11
Getin Noble Bank
3 830
4 987
5400*
8
mBank
4 800
5 860
6 350
8
MultiBank
4 800
5 860
6 350
8
DB PBC
4 300
12 000
12 000
0
Średnia
4 146
6 941
7 086
2
*6800 brutto. Źródło: Open Finance, banki.
 
Wyższych dochodów niż w styczniu oczekują: Getin Noble Bank, MultiBank i mBank, ale dla odmiany Raiffeisen obniżył próg, a DB PBC dalej trzyma poprzeczkę na 12 tys. zł.
 
 
Halina Kochalska, Open Finance

Banki spuściły z tonu i zaczęły obniżać wymagania finansowe wobec zainteresowanych kredytami mieszkaniowymi. W kwietniu co trzeci kalkulator kredytów złotowych stał się bardziej łaskawy dla klientów niż na początku roku. Obecnie, aby trzyosobowa rodzina mogła pożyczyć 270 tys. zł na mieszkanie za 300 tys. zł, musi zarabiać netto średnio 4002 zł, czyli o ponad 200 zł mniej niż w styczniu.

Halina Kochalska z zespołu Open Finance

sobota, Kwiecień 28th, 2012 Open Finance Brak komentarzy

Z WIBOR-em można zarobić

Podczas majowego posiedzenia Rady Polityki Pieniężnej może zostać złożony wniosek o podniesienie stóp procentowych – wynika z ostatnich wypowiedzi prof. Marka Belki, prezesa Narodowego Banku Polskiego i przewodniczącego RPP. Ewentualna podwyżka prawdopodobnie rozbudziłaby nadzieje klientów na wyższe oprocentowanie lokat bankowych, które i tak jest już wyżyłowane po tym jak z rynku zniknęły depozyty antypodatkowe. Jak więc przygotować się na ewentualną podwyżkę stóp, aby nie być uzależnionym od arbitralnych decyzji banków? Rozwiązaniem są lokaty, których oprocentowanie jest ustalane w oparciu o rynkowe wskaźniki WIBOR i WIBID.
 
Aktualnie sześć banków oferuje depozyty terminowe ze zmiennym oprocentowaniem, które jest wyznaczane na podstawie stawek depozytów i pożyczek na rynku międzybankowym. Na najlepszych lokatach ze zmiennym oprocentowaniem można zarobić powyżej 6 proc. w skali roku – to zysk podobny do tego, jaki banki oferują na depozytach ze stałą stawką. Z tą jednak różnicą, że w razie zacieśnienia polityki monetarnej właściciel lokaty ze zmiennym oprocentowaniem może liczyć na wyższe zyski. Oczywiście mechanizm ten działa w obie strony, więc ewentualna obniżka stóp obniża rentowność depozytu.
 
Najwyższe odsetki od lokat ze zmiennym oprocentowaniem wypłaca obecnie FM Bank, który powiększa półroczny WIBOR o premię od 1,3 do 1,6 pkt proc. (w zależności od terminu lokaty). Wysokość oprocentowania zmienia się co kwartał kalendarzowy, więc aktualnie obowiązująca sześciomiesięczna stawka rynku międzybankowego pochodzi z 29 marca br. (4,96 proc.). Zysk z trzyletniej Lokaty WIBOR Plus wynosi zatem w obecnym kwartale 6,56 proc. w skali roku, z dwuletniej – 6,36 proc., a z rocznej 6,26 proc.
 
Na kolejnych miejscach znajdują się dwu- i trzyletnie Lokaty WIBOR-owe z Meritum Banku, które dają zarobić odpowiednio 1 i 1,1 pkt proc. powyżej sześciomiesięcznego WIBOR-u. Klienci banku mogą liczyć jeszcze na 0,1 pkt proc. premii, więc końcowe oprocentowanie wynosi aktualnie 6,16 proc. w skali roku dla lokaty trzyletniej i 6,06 proc. dla dwuletniej. Podobnie, jak w FM Banku stawka zmienia się co kwartał kalendarzowy.
 
Warto zauważyć, że premia na poziomie 1,2 pkt proc., to więcej niż np. Giełda Papierów Wartościowych płaci inwestorom za swoje obligacje (1,17 proc. premii ponad WIBOR 6M). Z kolei jedyne obligacje skarbowe, których oprocentowanie ustalane jest w oparciu o wskaźniki rynku międzybankowego wynosi w kwietniowej ofercie 5,01 proc. (ustalane jako iloczyn WIBOR 6M i mnożnika 1). Na wyższe odsetki niż z resortu finansów mogą więc liczyć również klienci Raiffeisen Banku, gdzie Lokata WIBORna daje zarobić od 0,25 pkt proc. do 0,75 pkt proc. powyżej jednomiesięcznego WIBOR-u.
 
Oferta lokat ze zmiennym oprocentowaniem (ustalanym w oparciu o WIBOR lub WIBID)
Bank
Nazwa lokaty
Okres
Oproc. na 23.IV.2012 r.
Sposób ustalania oprocentowania
Częstotliwość zmiany oproc.
Minimalna kwota
FM Bank
Lokata WIBOR Plus
36M
6,56%
WIBOR 6M + 1,6 pkt proc.
kwartał
1 tys. zł
FM Bank
Lokata WIBOR Plus
24M
6,36%
WIBOR 6M + 1,4 pkt proc.
kwartał
1 tys. zł
FM Bank
Lokata WIBOR Plus
12M
6,26%
WIBOR 6M + 1,3 pkt proc.
kwartał
1 tys. zł
Meritum Bank
Lokata WIBORowa
(dla właścicieli ROR-u)
36M
6,16%
WIBOR 6M + 1,2 pkt proc.
kwartał
1 tys. zł
Meritum Bank
Lokata WIBORowa
(dla właścicieli ROR-u)
24M
6,06%
WIBOR 6M + 1,1 pkt proc.
kwartał
1 tys. zł
Meritum Bank
Lokata WIBORowa
36M
6,06%
WIBOR 6M + 1,1 pkt proc.
kwartał
3 tys. zł
Meritum Bank
Lokata WIBORowa
24M
5,96%
WIBOR 6M + 1,0 pkt proc.
kwartał
3 tys. zł
Raiffeisen Bank
Lokata WIBORna
12M
5,47%
WIBOR 1M + 0,75 pkt proc.
miesiąc
3 tys. zł
Raiffeisen Bank
Lokata WIBORna
6M
5,17%
WIBOR 1M + 0,45 pkt proc.
miesiąc
3 tys. zł
Raiffeisen Bank
Lokata WIBORna
3M
4,97%
WIBOR 1M + 0,25 pkt proc.
miesiąc
3 tys. zł
Santander Consumer Bank
Lokata Direct Premium
1-10 lat
I okres: 4,63%
I okres: WIBID 6M x 0,97
później: WIBID 6M x 0,92
pół roku
20 tys. zł
Santander Consumer Bank
Lokata Direct Premium
1-10 lat
I okres: 4,6%
I okres: WIBID 3M x 0,97
później: WIBID 3M x 0,85
kwartał
20 tys. zł
Santander Consumer Bank
Lokata Direct Premium
1-10 lat
I okres: 4,57%
I okres: WIBID 12M x 0,958
później: WIBID 12M x 0,95
rok
20 tys. zł
Bank BGŻ
Lokata WIBID
6M
3,34%
WIBID 3M – 1,4 pkt proc.
kwartał
1 tys. zł
Bank BGŻ
Lokata WIBID
3M
3,01%
WIBID 1M – 1,5 pkt proc.
miesiąc
1 tys. zł
Invest-Bank
Lokata długoterminowa
1, 2, 3, 5, 10 lat
2,93%
WIBID 1M x 0,65
miesiąc
1 tys. zł
Źródło: Open Finance, stan na 23 kwietnia 2012 r.
 
Oprocentowanie pozostałych lokat ustalane jest nie w oparciu o WIBOR, a o WIBID – stawkę po której banki przyjmują depozyty od innych banków. I tak na przykład Santander Consumer Bank na rentierskiej Lokacie Direct Premium 3-, 6- lub 12-miesięczny WIBID mnoży przez 0,85-0,95 (w pierwszym okresie odsetkowym obowiązują promocyjne mnożniki). Depozyt ten może być zakładany na okres od roku do 10 lat, a częstotliwość zmiany oprocentowania jest uzależniona od wybranej stawki bazowej (kwartalnej, półrocznej lub rocznej). Wybór długości okresów odsetkowych decyduje również o tym jak często bank będzie przelewał odsetki na rachunek klienta. Lokaty z oprocentowaniem ustalanym w oparciu o WIBID oferują również Bank BGŻ oraz Invest-Bank. Ich warunki są jednak na tyle mało atrakcyjne, że żadne zacieśnienie polityki monetarnej nie jest w stanie sprawić, aby stały się one dobrą alternatywą dla depozytów z oprocentowaniem stałym.
 
Dostępne aktualnie lokaty z oprocentowaniem uzależnionym od sytuacji na rynku międzybankowym mogłyby w razie podwyżki stóp mogłyby okazać się rozwiązaniem lepszym od depozytów terminowych ze stałym oprocentowaniem. Zyski są bowiem uzależnione wtedy od decyzji RPP (a więc i inflacji) oraz od wzajemnego zaufania banków (które częściowo wyraża wskaźnik WIBOR). Jednak liczba tego typu lokat jest ograniczona, a banki nie garną się do oferowania ich na szeroką skale. Aby można było liczyć na wzrost ich popularności instytucje finansowe musiałyby mocniej zacząć zabiegać o długoterminowe lokaty zakładane przez klientów indywidualnych. A tego w dobie nadchodzących regulacji i wymagań nadzorcy oczywiście wykluczyć nie można.
 
 
Michał Sadrak, Open Finance

Założenie lokaty ze zmiennym oprocentowaniem daje gwarancję, że w razie podwyżki stóp procentowych przez Radę Polityki Pieniężnej nie pozostaniemy na łasce banku. Wystarczy, aby podstawą do ustalania odsetek był wskaźnik rynku międzybankowego – WIBOR.

Michał Sadrak z zespołu Open Finance

czwartek, Kwiecień 26th, 2012 Open Finance Brak komentarzy

Na majówkę lepiej bez akcji

Choć większość giełdowych maksym związanych z sezonowością zachowania się rynków akcji nie daje jednoznacznych wskazań i nie gwarantuje sukcesu, nie sposób ich lekceważyć. Szczególnie, jeśli mogą przyczynić się do uniknięcia strat i ochrony kapitału. Do takich właśnie należy zasada, mówiąca że warto pozbyć się akcji w maju i przez kilka miesięcy trzymać kapitał w bardziej bezpiecznych aktywach (ang. sell in may and go away).
 
Ma ona równie wielu przeciwników, co zwolenników i każdego roku o tej porze mamy okazję poznać argumenty obu stron, poparte statystycznymi obserwacjami. Jej przeciwnicy twierdzą najczęściej, że nie zawsze się ona sprawdza, a jeśli nawet, to efektywność jej stosowania w niewielkim stopniu poprawia wyniki inwestycyjne, szczególnie jeśli inwestor stosuje strategie długoterminowe i oparte na analizie fundamentalnej. Gracze krótkoterminowi zwykle bardziej przychylnym okiem patrzą na majowe prawidłowości. Z pewnością przedstawiciele obu grup woleliby uniknąć strat, nawet tych chwilowych.
 
Zmiany wartości WIG20 w maju, czerwcu i od majowego szczytu do najbliższego dołka (w proc.)
Źródło: obliczenia własne na podstawie danych GPW.
 
Jak wynika z historycznych obserwacji, potrafią one być dotkliwe. Biorąc pod uwagę zmiany indeksu naszych największych spółek na przestrzeni ostatnich 18 lat zastosowanie się do majowej przestrogi czterokrotnie uchroniłoby kapitał przed stratą sięgającą co najmniej 30 proc. i dwukrotnie przed zniżką o ponad 20 proc. Tak wysokie straty zdarzały się średnio co trzeci rok. Warto uwzględnić to w inwestycyjnych strategiach, zdając sobie sprawę, że dla inwestora najcenniejszym dobrem jest kapitał. Tym bardziej, jeśli zdajemy sobie sprawę, że do odrobienia 20 proc. straty niezbędna jest zwyżka o 25 proc., a przypadku 30 proc. obsunięcia kursu na jego powrót do poprzedniego stanu trzeba się doczekać wzrostu o prawie 43 proc. Z punktu widzenia wzrostu wartości kapitału, każdy okres odrabiania strat po spadku jest czasem bezpowrotnie straconym.
 
Najczęściej w ocenach majowego efektu uwaga koncentruje się na porównaniu średnich stóp zwrotu ze zmianami zachodzącymi w innych miesiącach. Opierając się na tym kryterium majowe „strachy” można by zlekceważyć. W naszym zestawieniu wzięto pod uwagę nie tylko stopy zwrotu WIG20 w maju, ale także i w czerwcu. W przypadkach, gdy zapoczątkowana w maju dekoniunktura trwała dłużej, policzono wielkość strat do najbliższego znaczącego dołka, po którym następowała trwała zmiana tendencji na rynku. Wzięcie „pod lupę” nie tylko samych majowych zmian indeksu, ale uwzględnienie także tego, co działo się na rynku później, pozwala lepiej ocenić i docenić zalety majowej zasady.
 
Jak w przypadku każdej giełdowej zasady, warto patrzeć na nie w szerszym aspekcie, unikając mechanicznego podejścia i nie rezygnując z szerszej analizy warunków rynkowych. Jeśli te ostatnie potwierdzają obawy lub choćby sygnalizują możliwość pogorszenia się sytuacji, nie należy takich przesłanek lekceważyć. Lepiej żałować nieosiągnięcia potencjalnego zysku niż realnej straty.
 
W tym roku okoliczności wokół giełdy przed majówką wyraźnie nie sprzyjają posiadaczom akcji. Na horyzoncie mamy wciąż powracające obawy dotyczące najbardziej zadłużonych krajów Europy. Nakładają się na nie niepokoje związane z wyborami we Francji i Grecji oraz losami zapowiadanych reform po prawdopodobnej zmianie układu władzy w tych krajach. Do tego dochodzi nieoczekiwany kryzys polityczny w Holandii, także wynikły na tle sposobów walki z kryzysem. Po serii optymistycznych informacji ze Stanów Zjednoczonych, ostatnie dane dotyczące rynku pracy, nieruchomości i dynamiki produkcji, sygnalizują co najmniej chwilową zadyszkę. Spowolnienie tempa wzrostu gospodarczego Chin jest już całkiem dobrze widoczne w postaci „twardych” danych makroekonomicznych (tempo wzrostu PKB obniżyło się z 8,9 proc. w ostatnich miesiącach ubiegłego roku do 8,1 proc. w pierwszym kwartale 2012 r.). Najnowsze odczyty wskaźników aktywności gospodarczej przemysłu i usług w strefie euro, a w szczególności w Niemczech, dają podstawy by sądzić, że recesja na naszym kontynencie nie będzie tak łagodna i krótkotrwała, jak jeszcze niedawno powszechnie sądzono. Do tego ani Europejski Bank Centralny, ani Fed nie kwapią się do dalszego luzowania polityki pieniężnej.
 
Taka mieszanka nie wróży rynkom akcji w najbliższych tygodniach niczego dobrego. Zanosi się więc na to, że w tym roku zasada sell in may and go away zyska kolejne statystyczne potwierdzenie.
 
 
Roman Przasnyski, Open Finance

Giełdowa zasada, w myśl której lepiej sprzedać akcje w maju i trzymać się później od nich przez jakiś czas z dala, często sprawdza się na naszym rynku. Wszystko wskazuje na to, że w tym roku też zadziała.

Roman Przasnyski z zespołu Open Finance

czwartek, Kwiecień 26th, 2012 Open Finance Brak komentarzy

Za tydzień wzrośnie bezpieczeństwo kupujących mieszkania

W następny poniedziałek deweloperzy i ich klienci obudzą się w zupełnie nowej rzeczywistości. Rzeczywistości kreowanej przez ustawę deweloperską, która w życie wchodzi 29 kwietnia 2012 roku i poważnie zmienia sytuację osób kupujących mieszkanie na rynku pierwotnym. Najważniejszą nowością wprowadzoną przez ustawę jest obowiązek gromadzenia pieniędzy nabywców na rachunkach powierniczych – rozwiązanie to zabezpiecza klientów przed utratą pieniędzy, w razie gdyby deweloper nie wywiązał się z umowy. Niestety, zapis ten obowiązywać będzie dla inwestycji, których sprzedaż rozpoczęła się po wejściu w życie ustawy, co oznacza, że na razie większość deweloperów uniknie tego obowiązku.
 
Ale nowych rozwiązań jest dużo więcej i zaczną one działać już za tydzień. Przede wszystkim klienci mają otrzymać wystandaryzowaną informację o nabywanej nieruchomości, a w niej szereg szczegółowych informacji nie tylko o realizowanej inwestycji (obejmujące także np. plan zagospodarowania przestrzennego dla najbliższej okolicy), ale i o samej firmie. Klienci dowiedzą się z takiego prospektu jaka jest kondycja finansowa dewelopera i jak wygląda jego doświadczenie budowlane. Dodatkowo deweloper będzie miał obowiązek poinformować kupujących o planach powstania w okolicy obiektów obniżających standard życia takich jak droga szybkiego ruchu, tory kolejowe, czy spalarnia śmieci.
 
Najwięcej kontrowersji wzbudza obowiązek prowadzenia rachunków powierniczych. Firma realizująca inwestycję nie będzie mogła do woli korzystać z pieniędzy wpłaconych przez klientów. W przypadku otwartego rachunku powierniczego bank będzie przekazywał firmie środki w transzach w miarę realizacji inwestycji, a jeśli prowadzony będzie rachunek zamknięty, to pieniądze zostaną deweloperowi wypłacone dopiero po podpisaniu aktu notarialnego przenoszącego własność nieruchomości na klienta. To problem dla niewielkich firm, bo będą musiały finansować budowę ze środków własnych lub z kredytu. Środki własne nie każdy ma, a kredyt kosztuje. Dotąd możliwa była sytuacja, w której deweloper sprzedawał „dziurę w ziemi”, a budowę prowadził z pieniędzy pozyskanych ze sprzedaży.
 
Dodatkowo ustawa nakazuje zawieranie umów w formie aktu notarialnego, co podnosi poziom bezpieczeństwa dla kupującego. Co więcej, koszty notarialne i sądowe mają być pół na pół dzielone pomiędzy strony transakcji. Warto też zwrócić uwagę, że pieniądze wpłacone przez kupujących nieruchomości będą wyłączone z masy upadłościowej. Ma z tego powstawać odrębna masa majątkowa, gdzie pierwszeństwo w zaspokajaniu wierzytelności będą mieli nabywcy mieszkań lub domów jednorodzinnych objętych danym przedsięwzięciem. To rozwiązanie zwiększa prawdopodobieństwo odzyskania pieniędzy w razie upadku dewelopera.
 
W ciągu dwóch lat od wejścia w życie nowa rzeczywistość deweloperska zostanie skontrolowana przez rząd. Celem tej kontroli będzie wprowadzenie poprawek łatających ewentualne niedoróbki czy luki.
 
 
Marcin Krasoń, Open Finance

Ochrona środków wpłaconych przez klientów i szereg nowych obowiązków dla deweloperów, którzy mają precyzyjniej informować klientów – ustawa deweloperska wchodzi w życie 29 kwietnia br.

Marcin Krasoń z zespołu Open Finance

wtorek, Kwiecień 24th, 2012 Open Finance Brak komentarzy

Lokaty progresywne gorsze od tradycyjnych depozytów

Depozyty bankowe z rosnącym oprocentowaniem (co miesiąc lub co kwartał) ponownie mają szanse wzbudzić większe zainteresowanie klientów po tym, jak wyeliminowano lokaty antypodatkowe. Instytucje finansowe zachęcają wysokimi odsetkami, które najczęściej obowiązują tylko w końcowym okresie lokaty. Tymczasem największe znaczenie ma nie stawka z ostatniego miesiąca, a średnie oprocentowanie w skali roku dla całego okresu deponowania środków. Wówczas okazuje się, że zyski, którymi kusi bank, są nawet niższe od tych, które zapewniają tradycyjne lokaty.
 
Porównanie przeciętnych stawek oprocentowania lokat dynamicznych i tradycyjnych
Źródło: Open Finance
 
Przeciętne oprocentowanie lokat progresywnych, dostępnych w 21 bankach, wynosi 4,49 proc. w skali roku. To średnio od 0,07 do 0,71 pkt proc. mniej niż na zwykłych depozytach terminowych. Niższe zyski to między innymi cena za ułatwiony dostęp do pieniędzy bowiem w przypadku depozytów z rosnącym oprocentowaniem wcześniejsze wycofanie oszczędności pozwala zachować większość wypracowanych zysków – zwykle banki wypłacają odsetki za każdy pełny miesiąc obowiązywania umowy. Dlatego lokaty dynamiczne mogą stanowić rozwiązanie pośrednie między tradycyjnymi depozytami terminowymi a kontami oszczędnościowymi. Choć bliżej im do tych pierwszych, ponieważ w początkowych miesiącach oprocentowanie wynosi zwykle 3-4 proc. w skali roku, więc odsetki od przedterminowo wypłaconych oszczędności będą bardzo skromne.
 
Dostępne na rynku lokaty progresywne uszeregowane według średniego oprocentowania
Bank
Nazwa lokaty
Okres
Średnie oproc. w skali roku
Min. kwota
Toyota Bank
Lokata Kapitalna
12M
5,80%
5 tys. zł
Toyota Bank
Lokata Kapitalna
6M
5,75%
5 tys. zł
Polbank EFG
Lokata dynamiczna
12M
5,50%
1 tys. zł
Toyota Bank
Lokata Kapitalna
3M
5,40%
5 tys. zł
Santander Consumer Bank
Lokata Zysk+ Progresja
12M
5,36%
1 tys. zł
Pekao
Mistrzowska Lokata Progresywna
13M
5,25%
1 tys. zł
BGŻ
Lokata Progresywna
12M
5,25%
1 tys. zł
Inteligo
hop lokata
12M
5,23%
1 tys. zł
Invest Bank
Lokata Dynamicznie Rosnąca
12M
5,20%
3 tys. zł
BZ WBK
Lokata Dynamicznie Zarabiająca
6M
5,16%
1 tys. zł
Pekao
Mistrzowska Lokata Progresywna
9M
5,05%
1 tys. zł
Millennium
Lokata Coraz Lepsza
24M
5,03%
1 tys. zł
Inteligo
hop lokata
6M
5,00%
1 tys. zł
Polbank EFG
Lokata dynamiczna
6M
5,00%
1 tys. zł
Kredyt Bank
Lokata Progres
12M
4,83%
1 tys. zł
Eurobank
Lokata dynamiczna
12M
4,73%
200 zł
Get Bank
Lokata z rosnącym oprocentowaniem
12M
4,70%
3 tys. zł
Bank BPH
Lokata Lojalnościowa Plus
13M
4,62%
1 tys. zł
Deutsche Bank
db Lokata Pracująca
11M
4,57%
5 tys. zł
PKO BP
Lokata 9-miesięczna Progresja 9M
9M
4,56%
1 tys. zł
Deutsche Bank
db Lokata 4 Pory Zysku
12M
4,54%
5 tys. zł
MultiBank
MultiLokata
12M
4,50%
1 tys. zł
BPS
Lokata Progresywna
12M
4,48%
1 tys. zł
Millennium
Lokata Rosnąca
12M
4,48%
2 tys. zł
Credit Agricole
Lokata dynamiczna *
12M
4,42%
1 tys. zł
Deutsche Bank
db Lokata Pracująca
8M
4,33%
5 tys. zł
Deutsche Bank
db Lokata 4 Pory Zysku
9M
4,25%
5 tys. zł
Deutsche Bank
db Lokata Pracująca
5M
4,11%
5 tys. zł
Deutsche Bank
db Lokata 4 Pory Zysku
6M
4,05%
5 tys. zł
Citi Handlowy
Lokata Progresywna
12M
3,83%
500 zł
VW Bank direct
Lokata Progres
36M
3,78%
1 tys. zł
Citi Handlowy
Lokata Progresywna
6M
3,67%
500 zł
Nordea Bank
Lokata dynamiczna
12M
3,30%
500 zł
PKO BP
Lokata terminowa PROGRESJA
60M
średnia: 1,18%
dotrzymanie do końca: 3,25%
1 tys. zł
PKO BP
Lokata terminowa PROGRESJA
36M
średnia: 0,92%
dotrzymanie do końca: 2,55%
1 tys. zł
PKO BP
Lokata terminowa PROGRESJA
24M
średnia: 0,87%
dotrzymanie do końca: 2,4%
1 tys. zł
PKO BP
Lokata terminowa PROGRESJA
12M
średnia: 0,67%
dotrzymanie do końca: 2,2%
1 tys. zł
* zakładając lokatę przez internet oproc. wyższe o 0,1 pkt proc., Źródło: Open Finance, stan na 19 kwietnia 2012 r.
 
Najwyższe stawki na lokatach z rosnącym oprocentowaniem oferuje Inteligo (internetowa część PKO BP) oraz Santander Consumer Bank. Pierwszy z nich w ostatnim miesiącu – i 12-miesięcznej hop lokaty płaci 10 proc. w skali roku. Drugi na rocznej Lokacie Zysk+ Progresja w ostatnim miesiącu oszczędzania oferuje aż 12 proc. Jednak po uwzględnieniu średniego oprocentowania w całym okresie deponowania lokata Santandera znajduje się na piątym miejscu, a Inteligo na ósmym w przypadku produktu rocznego i na 13. dla półrocznego.
 
Powyższe przykłady jeszcze raz dosadnie pokazują, że należy uważać na wabik w postaci wysokiego oprocentowania i dokonywać wyboru wyłącznie z uwzględnieniem średniej stawki w całym okresie umownym. A w tym banki nie zawsze chętnie pomagają – część instytucji skazuje klienta na samodzielne policzenie rocznej stopy zwrotu (Bank BGŻ, Credit Agricole, Eurobank, Get Bank, Invest Bank, MultiBank, Nordea Bank, Polbank, VW Bank) w celu sprawdzenia konkurencyjności oferty.
 
Najwyższy zysk na lokatach progresywnych gwarantuje klientom Toyota Bank, gdzie po uśrednieniu depozyt roczny daje zarobić 5,8 proc., a półroczny 5,75 proc. w skali roku. Jako ciekawostkę warto dodać, że to lokata, w której odsetki wciąż kapitalizowane są każdego dnia (31 marca br. mechanizm ten przestał chronić przed 19-proc. podatkiem od zysków kapitałowych). Na trzecim miejscu pod względem zyskowności znajduje się roczna lokata dynamiczna Polbanku, gdzie można zarobić 5,5 proc.
 
Żadna z lokat dynamicznych nie zapewnia zysku powyżej 6 proc. w skali roku, co w przypadku tradycyjnych depozytów jest bez trudu osiągalne. Średnie oprocentowanie na poziomie co najmniej 5 proc. zapewnia 14 lokat, w łącznie dziewięciu bankach.
 
 
Michał Sadrak, Open Finance
Oprocentowanie lokat progresywnych przekracza nawet 10 proc. w skali roku. Lecz jest to stawka zarezerwowana wyłącznie dla ostatniego miesiąca oszczędzania i służy jako wabik na klientów. W rzeczywistości zyski z depozytów dynamicznych są niższe niż na tradycyjnych lokatach.

Michał z zespołu Open Finance

niedziela, Kwiecień 22nd, 2012 Open Finance Brak komentarzy

Struktury: marzec lepszy, ale nadal słabo

Nieopodatkowane 39,8 proc. premii (odpowiednik opodatkowanego 49,14 proc.) odsetek otrzymali klienci Deutsche Banku PBC, którzy zdecydowali się na ulokowanie swoich środków w pierwszą edycję struktury db Gwarancja – Zyskowna Energia (1), której wynik zależał od notowań ropy naftowej Crude. Klienci byli zwolnieni z podatku, bo inwestycja została przygotowana we współpracy z TUnŻ Europa w formie polisy na życie i dożycie.
 
Najlepsze produkty strukturyzowane zakończone w I kw. 2012 roku
firma
struktura
czas
trwania
aktywa bazowe
zwrot
z inwestycji***
roczna
stopa
zwrotu
Deutsche Bank PBC
db Gwarancja – Zyskowna Energia (1)
3 lata
ropa naftowa (indeks S&P GSCI Crude Oil Index ER)
39,80%*
13,27%*
Expander
Salsa I
4 lata
strategia DB Salsa
(DB Sharpe Alpha LS Allocation)
52,57%*
13,14%*
Citi Handlowy**
3Y Obligacja powiązana
z indeksem SPX
3 lata
S&P500
43,84%
14,61%
Warta TUnŻ
Platinum Plus
3 lata
metale: aluminium, miedź, złoto, platyna, nikiel, srebro
33,61%*
11,20%*
NWAI
Złota Struktura
4 lata
JP Morgan Gold Excess Return Index
42,93%*
10,73%*
Bank Zachodni WBK
Lokata Strukt. Złoty Plus
(14 marca 2012)
6 mies.
kurs EUR/PLN
6,00%
12,00%
NWAI
Farmer
3 lata
koszyk surowców: kukurydza, pszenica, soja
28,00%*
9,33%*
Deutsche Bank PBC
Certyfikat Express db WIG20 XVI
1 rok
indeks WIG20
5,70%
11,40%
PKO BP
Lokata Strukt. EUR/PLN 2011 Stabilizacja (1)
6 mies.
kurs EUR/PLN
5,00%
10,00%
Bank Pekao**
Indeks na Zysk 51
3 mies.
kurs EUR/PLN
2,25%
9,00%
*brak podatku od zysków kapitałowych; **oferta tylko dla klientów private bankingu danego banku;
*** kolejność w tabeli uwzględnia kwestię podatku od zysków kapitałowych
Źródło: Open Finance, Structus.pl.
 
Nominalnie najlepszy wynik w skali roku osiągnęły trzyletnie obligacje powiązana z indeksem S&P 500, przygotowane przez Citi Handlowy dla klientów private bankingu. Stopa zwrotu wyniosła 43,84 proc., czyli 14,61 proc. rocznie. Tu jednak trzeba było odprowadzić podatek Belki, co uszczupla zysk o 19 proc. Uwzględniając kwestię podatku była to jednak trzecia najlepsza struktura w okresie od stycznia do marca 2012 roku. Na drugim miejscu znalazła się Salsa I z oferty Expandera, z której nieopodatkowany zysk wyniósł 52,57 proc. w cztery lata (13,14 proc. rocznie). Instrumentem bazowym Salsy I była opracowana przez Deutsche Bank strategia SALSA (skrót od Sharpe Alpha Long Short Allocation), która opiera się na dziesięciu indeksach z grupy DJ Euro Stoxx pogrupowanych w pięć koszyków sektorowych: budownictwo i surowce, telekomunikacja i technologie, energia i usługi, medycyna i branża chemiczna oraz banki i ubezpieczenia.
 
Satysfakcjonujące (czyli dwucyfrowe w skali roku) wyniki przyniosły jeszcze inwestycje: Kredyt Banku i Warty (Platinum Plus), NWAI (Złota Struktura oraz Farmer), Banku Zachodniego WBK (Lokata Strukturyzowana Złoty Plus (14 marca 2012)), Deutsche Banku PBC (Certyfikat Express db WIG20 XVI) i PKO BP (Lokata Strukturyzowana EUR/PLN 2011 Stabilizacja (1)).
 
W marcu odczuliśmy efekty wzrostów notowań surowców i światowych giełd i wyniki zapadających struktur były lepsze niż w styczniu i lutym. Aż połowa z najlepszych dziesięciu struktur z pierwszego kwartału 2012 roku pochodzi właśnie z marca. Warto dodać, że na początku kwietnia zakończyły się trzy kolejne z zyskiem na poziomie kilkunastu procent.
 
Ale tych kilka jaskółek wiosny nie uczyniło i średnia stopa zwrotu z produktów zakończonych w I kw. 2012 roku wyniosła 1,52 proc. Oprócz kilku dobrych wyników nadal bardzo wiele struktur kończy się zwrotem kapitału lub nawet niewielką stratą. Ze 120 inwestycji, które zakończyły się w pierwszym kwartale, zysk przyniosły 44 (37 proc.), to znacznie mniej niż w całym ubiegłym roku, gdy odsetek zyskownych produktów strukturyzowanych wyniósł 51 proc.
 
Analiza wyników produktów strukturyzowanych zakończonych w I kw. 2012 roku
łącznie struktur
120
100%
ze stratą
11
9,2%
ze zwrotem kapitału
65
54,2%
z zyskiem, w tym:
44
36,7%
Ø z zyskiem 5% lub większym
16
13,3%
Ø z zyskiem 10% lub większym
9
7,5%
Ø z zyskiem 15% lub większym
2
1,7%
średnia stopa zwrotu rocznie
1,52%
-
mediana rocznej stopy zwrotu
0,00%
-
Źródło: Open Finance, Structus.pl.
 
Dziewięć struktur z dwucyfrowymi stopami zwrotu (uwzględniając kwestię podatku, czyli ubruttowienia wyników, w których podatku nie trzeba płacić) na 120 zakończonych produktów to stanowczo za mało, by przekonać klientów, że warto inwestować w tego rodzaju instrumenty. Podtrzymujemy prognozę, że 2012 rok będzie na rynku struktur gorszy od poprzedniego. Spektakularnych wyników na poziomie 20 czy 30 proc. rocznie raczej nie będzie. Wynik z pierwszego półrocza 2011 roku, gdy średnia stopa zwrotu osiągnęła 4,88 proc., jest praktycznie nieosiągalny.
 
 
Marcin Krasoń, Open Finance
Ponad 40 proc. w trzy lub cztery lata można było zarobić na najlepszych produktach strukturyzowanych zakończonych w I kw. 2012 roku. Kuszące? Obraz całego rynku nie jest jednak aż tak atrakcyjny – średnia stopa zwrotu wyniosła 1,52 proc. rocznie.

Zespół Open Finance

niedziela, Kwiecień 22nd, 2012 Open Finance Brak komentarzy