Catalyst: większe bezpieczeństwo za 1 pkt proc.

Emitenci obligacji z detalicznego rynku Catalyst, którzy działają w branży nieruchomości płacą inwestorom średnio 10,13 proc. odsetek rocznie w bieżącym okresie odsetkowym. Stopa ta jest zbliżona zarówno dla instrumentów dłużnych zabezpieczonych, jak i niezabezpieczonych. Jednak to pierwsze z nich cieszą się znacznie większym powodzeniem, ponieważ w większości handlowane są powyżej wartości nominalnej – ich rentowność brutto jest średnio niższa od oprocentowania o 0,82 p.p., co jest oznaką zwiększonego popytu. 
 
Różnica pomiędzy obligacjami zabezpieczonymi, a niezabezpieczonymi
spółek z rynku nieruchomości notowanych na Catalyst
 
Wszystkie
Zabezpieczone
Niezabezpieczone
Liczba serii
33
17
16
Średnia wartość emisji
24,0 mln zł
28,6 mln zł
19,0 mln zł
Średni okres do wykupu (lata)
1,56
1,74
1,36
Średnie oproc. w bieżącym okresie
10,13%
10,14%
10,12%
Średnia rentowność brutto
9,79%
9,32%
10,36%
Źródło: Open Finance na podstawie danych gpwcatalyst.pl.
 
Wśród niezabezpieczonych obligacji spółek z rynku nieruchomości da się natomiast zauważyć co najmniej osiem przypadków, w których rentowność przekracza bieżące oprocentowanie (papiery handlowane są poniżej wartości, po której zostaną w przyszłości wykupione). Dotyczy to głównie spółki Gant Development – nie tylko ze względu na brak zabezpieczenia i wysoką wartość obligacyjnego zadłużenia, ale również z powodu krótkiego terminu do wykupu.
 
Różnica pomiędzy rentownością brutto obligacji zabezpieczonych, a niezabezpieczonych spółek związanych z działalnością deweloperską sięga 1,04 pkt proc. W uproszczeniu odzwierciedla ona, jaką wartość ma dla inwestorów większe poczucie bezpieczeństwa nabywanych papierów. Reguła ta dotyczy całego rynku obligacji, na którym można znaleźć obecnie 58 serii (bez BGK) zabezpieczonych instrumentów dłużnych – różnić się może tylko cena relatywnie większego spokoju.
 
Zabezpieczenie obligacji gwarantuje spółce łatwiejsze uplasowanie emisji (a często również niższy koszt). Dlatego przedsiębiorstwa takie mogą pozwolić sobie również na większą wartość emisji. I tak na przykład przeciętna wartość emisji zabezpieczonych papierów dłużnych spółek z rynku nieruchomości wynosi 28,6 mln zł, podczas gdy emitenci instrumentów niezabezpieczonych wypuszczają średnio obligacje o wartości 19 mln zł. Najczęstszą formą zabezpieczenia są nieruchomości. Wśród 33 analizowanych serii obligacji deweloperów wyjątek stanowią wyłącznie niektóre papiery dłużne warszawskiej spółki Marvipol, które zabezpieczone są akcjami notowanymi GPW.
 
Jak zwykle na rynku można znaleźć również wyjątki. Są nimi obligacje wprowadzone do obrotu przez spółki budowlano-deweloperskie po Nowym Roku. Włodarzewska Development zapłaci inwestorom 7 p.p. marży ponad kwartalny WIBOR. GC Investment oferuje 7,5 p.p. powyżej półrocznej stawki WIBOR (po ustanowieniu hipoteki marża spada do 6,5 p.p.), co daje obecnie odsetki na poziomie 12,42 proc. Natomiast Religa Development płaci 14 proc. przy oprocentowaniu stałym. Są to stawki znacznie powyżej średniego kosztu długu korporacyjnego, mimo że wszystkie emisje zabezpieczone są hipoteką. Może to być zapowiedź wyższych marż od obligacji, które będą emitowane w 2012 roku. A przyczyny prawdopodobnie należałoby poszukiwać w malejącym dostępie do kredytów bankowych dla firm.
 
 
Michał Sadrak, Open Finance

Inwestorzy wyceniają poczucie większego bezpieczeństwa na nieco ponad 1 pkt proc. Tyle bowiem wynosi różnica pomiędzy rentownością obligacji zabezpieczonych, a niezabezpieczonych.

Michał Sadrak z zespołu Open Finance

piątek, Styczeń 27th, 2012 Open Finance Brak komentarzy

Raport bieżący nr 6/2012 – Nabycie i umorzenie przez PKO Bank Polski SA własnych dłużnych papierów wartościowych

PKO BP -

piątek, Styczeń 27th, 2012 PKO BP Brak komentarzy

Hipoteki: sposoby na poprawę zdolności kredytowej

Maksymalna kwota 30-letniego kredytu w złotych, jaką banki udzielą trzyosobowej rodzinie o dochodach 6 tys. zł netto, spadła z 510 do 480 tys. zł, czyli o prawie 6 proc. To efekt wejścia w życie znowelizowanej rekomendacji S, która nakazuje bankom liczenie spłaty kredytu przez 25 lat nawet gdyby trwał on dłużej i baczniej zwracać uwagę na spadek zarobków klienta gdy ten przejdzie na emeryturę. W przypadku kredytów walutowych jest jeszcze gorzej, znaczne ograniczenia w dostępie do finansowania w euro (frank szwajcarski praktycznie zniknął już z polskiego rynku) sprawiły, że zdolność kredytowa w/w rodziny spadła o 30 proc. – z 435,5 do 302 tys. zł.
 
Na szczęście w walce ze spadającą zdolnością kredytową klienci nie są bezbronni, jest kilka sztuczek, których zastosowanie może uratować im skórę. Pierwszym i najmniej komplikującym życie sposobem jest zamknięcie kart kredytowych i zadłużenia (debetu) w koncie. Nawet jeśli spłacamy kartę regularnie lub z debetu nie korzystamy, obciąża on naszą zdolność kredytową. Likwidacja karty kredytowej z limitem 10 tys. zł oznacza dla rodziny 2+1 o dochodach 6 tys. zł netto wzrost zdolności o 60 tys. zł (w PKO BP), a pozbycie się kredytu w koncie na kwotę 5 tys. zł to kredyt wyższy nawet o 20 tys. zł (w Banku Pekao).
 
Warto też przejrzeć domowe finanse i znaleźć jakieś spłacane kredyty ratalne. Być może do spłacenia telewizora czy lodówki zostało kilka rat i oddanie całości nie będzie wielkim problemem, a 200 zł miesięcznej raty takiego kredytu podniesie zdolność kredytową rodziny nawet o 30 tys. zł (w mBanku, MultiBanku i Pekao).
 
Innym skutecznym sposobem poprawy zdolności kredytowej jest skorzystanie z pomocy najbliższych i dołączenie dodatkowego kredytobiorcy. Może to być któreś z rodziców, rodzeństwa itd. Dzięki temu zdolność może wzrosnąć bardzo znacząco, w zależności od wysokości dochodów nowego kredytobiorcy. Trzeba jednak uważać na jego wiek. Banki wymagają, by najstarszy kredytobiorca w chwili ostatecznej spłaty kredytu nie miał więcej niż 70 lat (od tej reguły są oczywiście wyjątki).
 
Ze względu na nowe zasady liczenia zdolności kredytowej wprowadzone przez rekomendację S, straciliśmy jedną możliwość podnoszenia zdolności kredytowej. Efektu nie przynosi już wydłużanie okresu spłaty, bo zdolność i tak liczona jest na maksymalnie 25 lat. Odpada więc wybieranie
40- czy nawet 50-letniego kredytu tylko po to, by w ogóle go dostać. Owszem, banki nadal udzielają kredytów na dłuższy okres, ale przy liczeniu zdolności kalkulują je maksymalnie na 25 lat.
 
Każdy bank wg własnych zasad wylicza zdolność kredytową i różne obciążenia powodują różne jej spadki, trzeba o tym pamiętać i nie zniechęcać się brakiem zdolności w jednej czy dwóch instytucjach. Warto też poszukać banku, który w kalkulacjach uwzględnia dodatkowe źródła przychodu takie jak umowa o dzieło czy premie.
 
 
Marcin Krasoń, Open Finance

O ponad 10 proc. może wzrosnąć zdolność kredytowa klienta jeśli zrezygnuje z karty kredytowej z limitem 10 tys. zł. Sposobów na wyższą kwotę kredytu hipotecznego jest więcej.

Marcin Krasoń z zespołu Open Finance

środa, Styczeń 25th, 2012 Open Finance Brak komentarzy

Polacy mają w bankach prawie pół biliona złotych

Według danych Narodowego Banku Polskiego na koniec 2011 roku gospodarstwa domowe trzymały w bankach 467,8 mld zł. To o ponad 13 proc. więcej niż przed rokiem. Na lokaty terminowe trafiło 46,5 mld zł – najwięcej od szczytu wojny depozytowej z końca 2008 roku. W tym samym czasie saldo depozytów bieżących (rachunków osobistych i kont oszczędnościowych) wzrosło o 8,2 mld zł.
 
Saldo depozytów gospodarstw domowych w bankach (dane w mln zł)
Źródło: Narodowy Bank Polski
 
Blisko 25-proc. wzrost salda lokat terminowych jest wynikiem nasilenia kryzysu zadłużenia w Europie oraz opublikowania przez Ministerstwo Finansów w lutym ub.r. projektu zmian w ordynacji podatkowej w zakresie wyeliminowania depozytów z kapitalizacją dzienną. Obawy o wartość złotego oraz utrudniony dostęp do finansowania na rynku międzybankowym spowodowały, że w połowie 2011 roku instytucje finansowe chętniej zaczęły podnosić oprocentowanie lokat, tak aby zbudować bezpieczny bufor, który pozwoli uniknąć problemów płynnościowych doświadczonych w 2008 roku. Nieznana wtedy przyszłość depozytów antypodatkowych spowodowała, że najbardziej rosły odsetki na lokatach krótkoterminowych. I to właśnie na tych depozytach ulokowana jest zdecydowana część środków, które klienci powierzyli bankom w drugiej połowie 2011 roku.
Zmiana salda depozytów terminowych gospodarstw domowych
na tle przeciętnego oprocentowania lokat
Źródło: Open Finance, NBP.
 
W drugim półroczu na bankowe lokaty trafiały nie tylko środki trzymane dotychczas w skarpetach, ale również takie, które pochodziły z rachunków bieżących czy chociażby funduszy inwestycyjnych. Według danych Izby Zarządzających Funduszami i Aktywami od czerwca wypłacono z nich blisko 4 mld zł.
 
Głównym zadaniem banków będzie zachowanie środków, które powierzyli im klienci. Wybrane instytucje, szczególnie te które mocno działały na rynku lokat antypodatkowych, być może będą musiały zmierzyć się teraz z odpływem części środków. Cały sektor bankowy stoi natomiast przed szansą zgromadzenia po raz pierwszy na depozytach gospodarstw domowych kwoty pół biliona złotych. Aby tak się stało wystarczy wzrost o 6,9 proc. względem grudnia 2011 roku. Nie widać większego zagrożenia dla realizacji tego celu, bowiem po raz ostatni niższą roczną dynamikę odnotowano w 2005 roku.
 
 
Michał Sadrak, Open Finance

W 2011 roku Polacy zanieśli do banków 54,7 mld zł. W 2012 roku wystarczy jeszcze 32 mld zł, aby saldo oszczędności gospodarstw domowych sięgnęło pół biliona złotych.

Michał Sadrak z zespołu Open Finance

środa, Styczeń 25th, 2012 Open Finance Brak komentarzy

Ruszyła kampania Eurokonta Mobilnego w Banku Pekao

22 stycznia wystartowała telewizyjna kampania nowego konta Banku Pekao SA „Eurokonto Mobilne. O niebo więcej możliwości”. Na kampanię składają się spoty reklamowe podkreślające dostępność konta przez aplikację mobilną na urządzenia przenośne (smartfony, tablety). …

środa, Styczeń 25th, 2012 PKO SA Brak komentarzy

Komentarz – czy koniunktura giełdowa może ulec poprawie?

Grzegorz Łętocha – Dyrektor Departamentu Zarządzania Aktywami BPH TFI – uważa, że pomimo braku nadmiernego optymizmu na rynku koniunktura giełdowa może ulec poprawie.

niedziela, Styczeń 22nd, 2012 BPH Brak komentarzy

Rynkowa zmienność nie trzyma się kalendarza

 

Analizując zachowanie indeksów giełdowych i oceniając pod tym względem poszczególne lata, większość inwestorów najczęściej koncentruje się na rocznej stopie zwrotu. To jednak ocena powierzchowna i jednostronna. Nie uwzględnia ona bardzo dużych często wahań indeksów w ciągu roku, w poszczególnych fazach giełdowej koniunktury. Bardzo dobrym przykładem jest sytuacja, z jaką mieliśmy do czynienia w 2002 roku. Cały rok indeks WIG20 zakończył spadkiem o 2,7 proc. Jednak różnica między najniższym a najwyższym poziomem wskaźnika w ciągu roku wyniosła 45 proc. I ta wartość nie daje adekwatnego obrazu inwestycyjnego potencjału rynku. Cała sekwencja zmian w ciągu roku składała się bowiem z trzech faz: dwóch fal wzrostów, po 21-23 proc. każda, przedzielonych 31-proc. falą spadkową. Teoretycznie więc inwestor, który miał szczęście idealnie trafnie określić szczyty i dołki poszczególnych faz, mógł zyskać tyle, ile wynosiła różnica między najniższą a najwyższą wartością indeksu. Choć takich szczęściarzy jest z reguły niewielu, to warto przyjrzeć się występującym w poszczególnych latach rynkowym prawidłowościom i starać się wykorzystać wnioski w inwestycyjnej praktyce.
 
Roczna zmiana WIG20 oraz rozpiętość między najniższym a najwyższym poziomem
w ciągu roku (w proc.)
Źródło: obliczenia własne na podstawie danych GPW.
 
Maksymalny zysk i największa strata w ciągu roku (w proc.)
Źródło: obliczenia własne na podstawie danych GPW.
 
Porównanie rocznych zmian wartości indeksu naszych największych spółek na przestrzeni ostatnich dwunastu lat pokazuje, że jedynie w trzech kapitał inwestora narażony był na duże, sięgające od 22 do 48 proc. straty. W każdym z tych przypadków mieliśmy do czynienia z bardzo poważnymi perturbacjami w globalnej gospodarce i na rynkach finansowych (pęknięcie bańki internetowej, krach na rynku nieruchomości, kryzys zadłużenia państw europejskich). Jednocześnie w ciągu tych dwunastu lat byliśmy świadkami jednego z najdłuższych i najbardziej spektakularnych boomu gospodarczego. W jego szczytowym okresie, w latach 2004-2006 indeks naszych największych spółek zyskiwał od 24 do 35 proc. rocznie.
 
W latach rozkwitu gospodarczej koniunktury i giełdowej hossy o zyski z inwestycji w akcje nie było trudno. W najtrudniejszych latach, z wyjątkiem 2008 roku, najbardziej doświadczeni inwestorzy mogli nie tylko uniknąć strat, ale i osiągnąć zyski, odczytując umiejętnie rynkowe sygnały lub wykorzystując skuteczne strategie inwestycyjne. Odpowiedź na pojawiające się coraz częściej pytanie, czy warto inwestować w akcje, wydaje się więc być oczywista. Warto, ale trzeba też wykazywać aktywność. W zależności od doświadczenia i indywidualnych cech inwestora, może ona przybierać formę bądź zmiany struktury portfela, bądź też strategii systematycznego angażowania stałych kwot w różnych fazach koniunktury. Ten pierwszy rodzaj aktywności jest domeną inwestorów o większym doświadczeniu, gotowych poświęcać więcej czasu na pomnażanie pieniędzy. Ten drugi można zalecać osobom o mniejszej wiedzy i skłonności do ryzyka.
 
Z historycznych obserwacji zmian koniunktury giełdowej w ciągu ostatnich dwunastu lat trudno wyciągać jednoznaczne wnioski dotyczące cykliczności lub prawidłowości sezonowych. Rynkowe tendencje nie przebiegają bowiem w rytm kalendarza, lecz uwzględniają sekwencje zjawisk i procesów zachodzących w realnej gospodarce i na rynkach finansowych, które rzadko pokrywają się z początkiem i końcem roku lub wahaniami sezonowymi. Obserwując giełdowe cykle warto więc wychodzić poza ramy tradycyjnego kalendarza.
 
Pod względem podwyższonej zmienności koniunktury na giełdzie, utrudniającej osiąganie dobrych efektów inwestycyjnych, 2011 rok należał do najbardziej kapryśnych od początku bieżącego stulecia. W ciągu najbardziej zmiennych poprzednich lat z reguły mieliśmy do czynienia z najwyżej trzema fazami występujących na przemian dynamicznych ruchów indeksu. Przyjmując odpowiedni poziom akceptacji strat lub realizacji zysków, można było osiągnąć dobre rezultaty. W ubiegłym roku było to wyjątkowo trudne z kilku powodów. Po pierwsze, mieliśmy do czynienia z nieprzewidywalnymi czynnikami zewnętrznymi, silnie wpływającymi na rynki finansowe (arabska wiosna ludów, trzęsienie ziemi w Japonii, kłopoty z podniesieniem limitu zadłużenia amerykańskiego budżetu, nasilenie problemów w Europie). Po drugie, częściej występowały zwroty kierunku zmian giełdowych indeksów. Po trzecie wreszcie, zakres zmian każdej z faz był wystarczająco duży, by spowodować istotne zmiany wartości portfela, ale nie aż tak duży, by skłonić inwestora do zmiany jego struktury lub zmiany strategii. W poprzednich latach przyjęcie strategii ucinania strat po spadku indeksu o 15 proc. chroniło przed znacznie większym uszczerbkiem kapitału, zaś realizacja zysków, sięgających 20 proc. zapewniała przyzwoity wzrost wartości portfela. W 2011 roku tak wyraźnych sygnałów rynek giełdowy nie dawał, a prawie 30-proc. tąpnięcie, które miało miejsce od kwietnia do października, pozbawiło zysków większość inwestorów.
 
Mimo utrzymującej się niepewności co do kondycji i perspektyw globalnej gospodarki oraz szans na przezwyciężenie kryzysu zadłużenia w strefie euro, można przypuszczać, że obecny rok i najbliższe lata znów okażą się bardziej przewidywalne w kontekście giełdowych inwestycji.
 
 
Roman Przasnyski, Open Finance

 

Kierowanie się w inwestycyjnych ocenach tradycyjnym kalendarzem daje często nieadekwatny obraz giełdowej koniunktury. Na rynkowe cykle warto popatrzeć bez schematu od początku do końca roku.

Roman Przasnyski z zespołu Open Finance

sobota, Styczeń 21st, 2012 Open Finance Brak komentarzy

Mieszkaniówka: 3-proc. spadek liczby oddawanych lokali

Rok 2011 przyniósł spadek liczby mieszkań oddawanych do użytkowania. Wg wstępnych danych Głównego Urzędu Statystycznego ich ogólna liczba wyniosła ponad 131,7 tys. To o 3 proc. mniej niż w roku 2010, a także o blisko 18 proc. mniej w porównaniu z rokiem 2009. Jedyną grupą, która poprawiła wynik z poprzedniego roku, byli inwestorzy indywidualni, którzy oddali ponad 73 tys. inwestycji, czyli o 3,7 proc. więcej niż w roku 2010. Liczba lokali oddanych przez deweloperów przekroczyła 50,1 tys. i była o 3,3 tys. (6,2 proc.) mniejsza niż w roku wcześniejszym.
 
Wydaje się, że najsłabszy okres pod względem oddawanych do użytkowania mieszkań mamy już za sobą. Rynek powoli wychodzi z zapaści i pierwsze dwa kwartały tego roku mogą przynieść dalszy wzrost ich liczby w ujęciu dwunastomiesięcznym. W głównej mierze powinno to być efektem wzrostu liczby mieszkań oddawanych przez deweloperów. Warto zauważyć, że tylko w grudniu oddali blisko 7,3 tys. lokali, o 39,5 proc. więcej niż w analogicznym miesiącu roku wcześniejszego.
 
Mieszkania oddawane do użytkowania w kolejnych 12-miesięcznych okresach
 
Inwestorzy indywidualni wykazali się też największą aktywnością pod względem liczby inwestycji, których budowę rozpoczęto w 2011 roku. Łączna liczba wszystkich rozpoczętych mieszkań wyniosła 162,2 tys., z czego 90,5 tys., czyli prawie 56 proc., przypadło właśnie na nich. I choć wzrost odnotowano także w segmencie deweloperów (o 2,7 proc.), to jednak głównym motorem, który sprawił, że generalnie pod względem liczby rozpoczętych budów rok 2011 był lepszy od wcześniejszego o 2,6 proc., byli właśnie inwestorzy indywidualni.
 
Zima z reguły nie sprzyja pracom budowlanym. Tym razem jednak w listopadzie czy grudniu dominowała raczej jesienna aura, dzięki czemu zarówno w segmencie deweloperskim jak i indywidualnym grudzień 2011 roku był zdecydowanie lepszy niż ostatni miesiąc poprzedniego roku. Deweloperzy zanotowali tu wzrost o 9,7 proc., a indywidualni o 34,1 proc.
 
Mieszkania, których budowę rozpoczynano w kolejnych 12-miesięcznych okresach
 
Niewykluczone jednak, że w najbliższej przyszłości oddadzą nieco pola na rzecz deweloperów. Do takiego wniosku skłania liczba wydanych pozwoleń na budowę mieszkań i domów. Co prawda łącznie w 2011 roku wydano ich 184,1 tys. (5,2-proc. więcej niż w 2010 roku), jednak w przypadku inwestorów indywidualnych nastąpił wyraźny 4-proc. spadek, w ujęciu liczbowym przekraczający 4 tys. sztuk. Tym razem jednak sytuację uratowali deweloperzy, którzy wystarali się o pozwolenia na budowę w sumie blisko 81,8 tys. mieszkań. Wzrost wyniósł więc blisko 14,7 tys., czyli aż 21,9 proc.
 
Mieszkania, na realizację których wydawano pozwolenia
w kolejnych 12-miesięcznych okresach
 
 
Bernard Waszczyk, Open Finance

W całym 2011 roku oddano do użytkowania blisko 132 tys. mieszkań, o 3 proc. mniej niż rok wcześniej. Widać już jednak pierwsze oznaki ożywienia i możliwe, że rok 2012 będzie pod tym względem lepszy od poprzedniego.

Bernard Waszczyk z zespołu Open Finance

sobota, Styczeń 21st, 2012 Open Finance Brak komentarzy

Obligacje sposobem na zbyt drogie akcje

Wśród spółek notowanych równocześnie na rynku obligacji Catalyst i rynku głównym GPW lub NewConnect nie trudno znaleźć podmioty, w przypadku których hipotetyczna inwestycja w akcje charakteryzuje się niższą rentownością niż zakup obligacji. Premia za podjęcie ryzyka inwestycji w akcje może być bliska zera, a w skrajnych przypadkach przekracza ona minus 6 pkt proc. Dzieje się tak głównie przy najbardziej przewartościowanych spółkach.
 
Aby porównać ze sobą atrakcyjność zakupu papierów dłużnych i udziałowych można posłużyć się rentownością obligacji oraz odwróconym wskaźnikiem ceny do zysku (C/Z lub Price Earnings Ratio – P/E) dla danej spółki. O ile tradycyjny wskaźnik C/Z informuje inwestorów o tym, ile złotych należy zapłacić za złotówkę zysku przedsiębiorstwa podczas zakupu akcji, to jego odwrotność jest miarą służącą do porównań z papierami dłużnymi. Zestawiając odwrócony C/Z z rentownością obligacji inwestor ma możliwość dowiedzieć się ile wynosi premia za podjęcie ryzyka inwestycji w papiery udziałowe. Przykładowo, kupując akcje spółki ze wskaźnikiem C/Z równym 8 należy wiedzieć, że spółka jest wyceniana przez rynek na ośmiokrotność rocznego zysku netto. Jej odwrócony wskaźnik C/Z wynosi zatem 12,5 proc. Porównując go z rentownością obligacji na poziomie 8 proc. można mówić o 4,5 pkt proc. premii względem instrumentów dłużnych, które co prawda nie są pozbawione ryzyka ale bezpieczniejsze niż akacje (w razie upadłości emitenta obligatariusze spłacani są przed akcjonariuszami). Jeśli zaś premia jest ujemna, to rozsądniejszym rozwiązaniem wydaje się zakup papierów dłużnych.
 
W celu porównania atrakcyjności inwestycji w akcje i obligacje wybrano spółki, dla których możliwe jest policzenie wskaźnika C/Z (niezbędna jest roczna historia wyników finansowych, a wynik netto musi być wyższy od zera). Po odrzuceniu spółek, w których za złotówkę zysku trzeba zapłacić ponad 100 zł oraz niemożliwe jest policzenie rentowności brutto obligacji (ze względu na brak transakcji), pozostało 20 przedsiębiorstw, które wyemitowały łącznie 48 serii papierów dłużnych. Pięć z nich to spółki z NewConnect, pozostałe notowane są na głównym parkiecie. Przeciętna rentowność brutto ich obligacji wynosi 9,32 proc., a średnia wartość odwróconego wskaźnika ceny do zysku dla akcji, to 13,73 proc. Premia za zakup udziałów wynosi zatem 4,41 pkt proc. Lecz na korzyść tej statystyki wpływa spółka MCI Management, której relacja ceny do zysku wynosi 2,6. Daje to wysoki odwrócony C/Z i w efekcie ponad 30 pkt proc. premii wobec obligacji, które handlowane są z rentownością 7,97-8,23 proc. Swoim niskim wskaźnikiem C/Z statystykę premii za ryzyko zawyża również spółka MEW oraz Rank Progress.
 
Spółki, których akcje notowane są z ujemną premią za ryzyko w stosunku do ich obligacji
Emitent 
Nazwa 
Data wykupu 
Oproc. w bież. okresie odsetkowym 
Rentowność brutto
C/Z akcji
Odwr. C/Z
Premia za ryzyko
BBI Development
2014-02-21
10,84%
8,98%
14
7,14%
-1,84%
Gant Development
2013-05-06
11,39%
12,36%
14,3
6,99%
-5,36%
2012-06-20
10,49%
10,40%
14,3
6,99%
-3,41%
2012-03-29
11,49%
9,85%
14,3
6,99%
-2,86%
2013-03-29
8,85%
10,19%
14,3
6,99%
-3,20%
2013-05-27
9,46%
9,57%
14,3
6,99%
-2,58%
2013-08-19
11,17%
11,94%
14,3
6,99%
-4,94%
2012-09-03
11,47%
11,62%
14,3
6,99%
-4,63%
2013-10-25
9,67%
9,03%
14,3
6,99%
-2,04%
2012-12-21
10,98%
11,21%
14,3
6,99%
-4,22%
Mo-Bruk
2014-08-12
9,84%
9,08%
41,7
2,40%
-6,68%
Pragma Faktoring
2013-04-19
9,36%
8,48%
15,7
6,37%
-2,11%
Robyg
2015-04-18
8,90%
8,90%
33
3,03%
-5,87%
2013-10-01
8,90%
9,32%
33
3,03%
-6,28%
2013-11-16
8,35%
7,75%
33
3,03%
-4,72%
2013-12-02
8,90%
8,96%
33
3,03%
-5,92%
Rodan Systems
2013-08-05
12,80%
11,27%
9,1
10,99%
-0,28%
VEDIA
2013-06-03
11,50%
9,96%
14
7,14%
-2,82%
Źródło: Open Finance na podstawie danych GPW i stooq.pl
 
Małą atrakcyjność inwestycji w akcje względem obligacji wykazują głównie spółki, których wskaźnik ceny do zysku przekracza 10. Powoduje on, że instrumenty dłużne znacznie lepiej wypadają na tle papierów udziałowych, w przypadku których ujemna premia wynosi przeciętnie minus 3,88 pkt proc. Problem ten dotyczy zarówno spółek z głównego parkietu GPW, jak i mniejszych przedsiębiorstw z rynku NewConnect. 
 
Wyższe zyski z obligacji niż hipotetyczna rentowność inwestycji w akcje zdarzają się nie tylko na wciąż mało płynnym rynku Catalyst. Jeśli do porównania przyjąć odwrócony C/Z indeksu WIG z rentownością skarbowych dziesięciolatek, to taka sytuacja w ostatnich trzech latach utrzymywała się na rynku trzykrotnie po kilka miesięcy z rzędu na rynku.
 
Porównanie rentowności dziesięciolatek z odwróconym C/Z dla indeksu WIG
Źródło: Open Finance na podstawie danych stooq.pl
 
Porównując rentowność inwestycji w akcje i obligacje według przedstawionej metody należy brać pod uwagę, iż wskaźnik C/Z (który jest podstawą) opiera się na historycznych wynikach finansowych spółek i ich bieżącej wycenie giełdowej. Relacja ceny do zysku może być więc różna w zależności od branży, powtarzalności wyników, etapu rozwoju przedsiębiorstwa, otoczenia makroekonomicznego i wielu innych czynników. Niemniej pozwala ona w pewnym przybliżeniu określić, jak wygląda atrakcyjność akcji na tle papierów dłużnych, tak aby nie ograniczać się wyłącznie do porównania stóp zwrotu z przeszłości.
 
 

Michał Sadrak, Open Finance

Zamiast przewartościowanych akcji lepiej kupić obligacje tej samej spółki, bowiem charakteryzują się one wyższą rentownością i niższym ryzykiem.

Michał z zespołu Open Finance

sobota, Styczeń 21st, 2012 Open Finance Brak komentarzy

Słabe drugie półrocze na rynku struktur

 

40 proc. zakończonych w drugim półroczu 2011 r. struktur wygenerowało zysk. W poprzednich sześciu miesiącach odsetek ten wynosił ponad 60 proc. Jeszcze gorzej wygląda porównanie statystyki inwestycji zakończonych atrakcyjnym zyskiem. Z danych zebranych przez Open Finance wynika, że odsetek produktów z wynikiem na poziomie 10 proc. lub więcej spadł z 22 do 6,67 proc. (ponad trzykrotnie), a tych najlepszych, które dały zarobić 15 proc. lub więcej, z 8,5 do 1,5 proc. Z najlepszych 15 struktur ubiegłego roku tylko trzy wypłaciły zyski w drugim półroczu i to wszystkie na samym jego początku – w lipcu. Średnia stopa zwrotu w skali roku wyniosła w 2011 r. 2,67 proc., a mediana 0,37 proc. W podziale na półrocza jest to odpowiednio 4,48 proc. i 1,75 proc. oraz 1,66 proc. i 0,00 proc.
 
Analiza wyników produktów strukturyzowanych zakończonych w 2011 roku
 
liczba
odsetek
łącznie struktur
470
-
ze stratą
57
12,13%
ze zwrotem kapitału
175
37,23%
z zyskiem
242
51,49%
    w tym:
   
         z zyskiem 5% lub wyższym
113
24,04%
         z zyskiem 10% lub wyższym
62
13,19%
         z zyskiem 15% lub wyższym
21
4,47%
średnia stopa zwrotu rocznie
2,67%
 
mediana rocznej stopy zwrotu
0,36%
 
Źródło: Open Finance
 
Najwyższą stopę zwrotu w 2011 r. przyniosła inwestycja w Szybki Kurs na Zysk (1) z oferty Noble Banku. Była to 2-letnia struktura z 80-proc. ochroną kapitału zakładająca wzrost indeksu WIG20. Została ona przygotowana we współpracy z TUnŻ Europa w formie polisy na życie i dożycie, co oznacza, że zysk (60,07 proc. w dwa lata) był zwolniony z podatku od zysków kapitałowych. Można go więc porównać z oprocentowanym wynikiem 74,16 proc. Struktura rozpoczęła się w marcu 2009 r. i zakończyła w marcu 2011 r., niemal idealnie trafiając w okres dynamicznych wzrostów na polskiej giełdzie. Sukces wziął się z odpowiedniego uplasowania inwestycji w czasie oraz wysokiego udziału we wzroście indeksu uzyskanego kosztem niepełnej ochrony kapitału. Szybkie Kursy na Zysk kończące się w ostatnich miesiącach przynoszą już 20-proc. straty, co pokazuje, że nie istnieją niezawodne recepty na zysk, coś co sprawdziło się rok temu nie musi przynosić dobrych wyników teraz.
 
Najwyższe stopy zwrotu w badanym okresie przynosiły struktury powiązane z rynkami giełdowymi. Średnia stopa zwrotu ze 185 produktów wyniosła 4,46 proc. i była wyższa od rynkowej o prawie 2 pkt proc. Nieźle wypadły także inwestycje oparte na surowcach, ale tylko wtedy, gdy chodziło o rzeczywiste surowce i towary (średnia z 49 struktur to 3,29 proc. rocznie). Strategie surowcowe, które z założenia mogą zarabiać na wzrostach i spadkach szerokiego spektrum towarów, nie sprawdziły się. Średnia stopa zwrotu z 69 takich produktów wyniosła -0,46 proc. Rozczarowują (po raz kolejny) też tzw. syntetyczne strategie – to indeksy zbudowane na podstawie modeli, które mogą alokować środki w różne klasy aktywów oraz zajmować krótkie i długie pozycje, ale rynkowa rzeczywistość je przerasta, bo trudno inaczej określić to, że średnia stopa zwrotu z takich inwestycji nie przekracza 0,5 proc., a najzyskowniejsza z nich, Polisa Inwestycyjna BZWBK VII, zarobiła 3,37 proc. w skali roku. Ze względu na niepewność w kwestii losów strefy euro wiele powodów do zadowolenia nie mają osoby, które ulokowały swoje oszczędności w strukturach opartych na rynku walutowym, średnia stopa zwrotu w skali roku to 2,42 proc.
 
Niezmiennie dobre wyniki przynoszą produkty zbudowane na opcji autocall. To specyficzne rozwiązanie, które daje produktowi kilka szans na wygenerowanie zysku, który ma formę tzw. kuponu, czyli stałej wartości np. 10 czy 12 proc. w skali roku. Np. po roku od rozpoczęcia inwestycji dokonuje się odczytu indeksu bazowego i jeśli jest on na poziomie wyższym niż początkowy, inwestycja kończy się z zyskiem. Jeśli warunek nie zostaje spełniony, kolejnej obserwacji dokonuje się za rok. Zwykle spełnienie warunku zysku oznacza odsetki na poziomie 12-15 proc. w skali roku. Stąd w ścisłej czołówce takich struktur było tylko kilka (najlepsza, AutoCall56 – WIG20 – Offensive, przygotowana przez Citi Handlowy dla klientów private bankingu, przyniosła 45 proc. w 2,5 roku, czyli 18 proc. rocznie), ale już w 50 najlepszych strukturach 2011 r. 21 to właśnie te skonstruowane na bazie opcji autocall. Produkty tego typu przygotowują m.in. Citi Handlowy, Deutsche Bank PBC, Noble Bank i firma Wealth Solutions.
 
Raport z rynku produktów strukturyzowanych został przygotowany na podstawie danych zebranych w firmach oferujących produkty strukturyzowane. Zebrano wynik 470 zakończonych inwestycji, z których 242 wygenerowały zysk, 175 zakończyło się zwrotem zainwestowanych środków, a 57 przyniosło stratę.
 
Wyniki najlepszych 15 produktów strukturyzowanych zakończonych w 2011 r.
Bank
Struktura
Czas trwania
Aktywo bazowe
Zysk całkowity
Roczny zysk
Noble Bank
Szybki Kurs na Zysk (1)
2 lata
indeks WIG20
60,07%*
30,04%*
Noble Bank
Szybki Kurs na Zysk (2)
2 lata
indeks WIG20
49,67%*
24,83%*
Deutsche Bank PBC
Certyfikaty Bonus db WIG20
2 lata
indeks WIG20
50,00%
25,00%
Wealth Solutions
Aleja Gwiazd III (2)
1,5 roku
akcje z WIG20
30,00%*
20,00%*
Noble Bank
Szybki Kurs na Zysk (3)
2 lata
indeks WIG20
35,85%*
17,92%*
Noble Bank
Kurs Na Zysk (1)
2 lata
indeks WIG20
33,69%*
16,84%*
Noble Bank
Szybki Kurs na Zysk (4)
2 lata
indeks WIG20
32,78%*
16,39%*
Citi Handlowy
Obligacja Strukturyzowana Złoto i Platyna T1
3 lata (autocall)
złoto i platyna
58,20%
19,40%
Citi Handlowy
Obligacja Strukturyzowana Złoto i Platyna T2
3 lata (autocall)
złoto i platyna
58,20%
19,40%
Noble Bank
Kurs Na Zysk (2)
2 lata
indeks WIG20
31,39%*
15,70%*
Bank Pekao
Certyfikat Strukturyzowany Rynku Złota
2 lata
złoto
37,18%
18,62%
Noble Bank
Szybki Kurs na Zysk (6)
2 lata
indeks WIG20
29,34%*
14,67%*
Citi Handlowy
AutoCall56 – WIG20 – Offensive
2,5 roku (autocall)
Indeks WIG20
45,00%
18,00%
Noble Bank
Szybki Kurs na Zysk (5)
2 lata
indeks WIG20
28,79%*
14,39%*
Bank Pekao
Indeks na Zysk 35 (Kakao)
2 lata
kakao
34,62%
17,31%
Uwaga: kolejność uwzględnia podatek od zysków kapitałowych
* zysk zwolniony z podatku od zysków kapitałowych, źródło: Open Finance
 
Komentarz i prognoza:
 
Po rekordowym pod każdym względem 2011 roku, na rynku produktów strukturyzowanych czeka nas 12 nieco chudszych miesięcy. Uzyskanie stóp zwrotu w wysokości 20 czy 30 proc. w skali roku będzie niezwykle trudne, takie wyniki mogą pojawiać się jedynie incydentalnie i najprawdopodobniej wśród produktów dostępnych tylko dla klientów private bankingu, gdzie pole do manewru jest większe.
 
Mało optymistyczne prognozy są spowodowane sytuacją na rynkach finansowych. Wysokie stopy zwrotu na rynku struktur są możliwe tylko w przypadku średnio- i długoterminowych struktur (od półtora roku w górę), powiązanych z cenami surowców lub z giełdami, a warunkiem koniecznym jest tu idealny „timing”, czyli rozpoczęcie inwestycji w cenowym dołku. Z takim mieliśmy do czynienia np. na giełdach w pierwszej połowie 2009 roku i stąd produkty zapadające dwa lata później przynosiły atrakcyjne zyski. Spadki z 2011 r. oznaczają, że w 2012 r. w najlepszym wypadku będziemy mieli do czynienia z ich odrabianiem.
 
Pozostałe grupy produktów strukturyzowanych (powiązane z kursami walut i innymi aktywami) nie pozwalają na generowanie takich spektakularnych zysków – wynika to z ich konstrukcji i specyfiki instrumentów bazowych. Struktury walutowe zwykle mogą zarobić maksymalnie 10-12 proc. w skali roku i nie przewidujemy na tym polu zmian.
 
 
Marcin Krasoń, Open Finance

 

Ponad trzykrotnie spadł w drugim półroczu odsetek produktów strukturyzowanych, które przyniosły atrakcyjne zyski. To wina sierpniowych spadków na giełdach oraz zawirowań na rynkach walutowych.

Marcin z zespołu Open Finance

sobota, Styczeń 21st, 2012 Open Finance Brak komentarzy